Źle oznakowane polskie kiełbasy...
Dostępne na rynku różne gatunki kiełbas spełniają polskie normy, ale aż 40 proc. jest źle oznakowanych. Najczęstszą nieprawidłowością było podawanie nieprecyzyjnej nazwy produktu oraz brak procentowej zawartości mięsa użytego do produkcji - wynika z kontroli przeprowadzonej przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Oznacza to, że konsumenci z różnych rejonów Polski nie mogą oczekiwać produktu o tej samej jakości, mimo, że jest to produkt o tej samej nazwie handlowej.
Porównując wyniki kontroli, przeprowadzonych w latach 2006-2008 inspektorzy stwierdzili, że w przypadku oceny organoleptycznej przetworów mięsnych nieprawidłowości utrzymują się na zbliżonym poziomie (0-2 proc.). Niepokojący jest natomiast fakt, że wciąż utrzymuje się wysoki procent partii nieprawidłowo oznakowanych.
Kontrolę przeprowadzono w 95 zakładach przetwórstwa mięsnego (7 proc.), prowadzących działalność na terenie kraju, znajdujących się w ewidencji IJHARS. Skontrolowano jakość handlową kiełbas, ze szczególnym uwzględnieniem kiełbas drobnorozdrobnionych, homogenizowanych (np. kiełbasa parówkowa, mortadela) oraz kiełbas grillowych (np. śląska na grilla, kiełbasa grillowa). Kontroli poddano także inne wędliny, jak wędzonki oraz wędliny podrobowe.
W wyniku przeprowadzonych analiz fizykochemicznych około 3 proc. skontrolowanych partii wędlin, o łącznej masie około 2 t wykazało niezgodności z deklaracją producenta. Najwięcej niezgodności stwierdzono w partiach kiełbas grillowych (około 9 proc.). Kiełbasa gillowa miała najcześciej zaniżoną zawartości białka oraz zawyżoną zawartości wody.
Nieprawidłowości stwierdzono także w partiach kiełbas drobnorozdrobnionych (około 3 proc.) . Podobnie jak w kiełbasach grillowych zaniżoną była zawartości białka oraz zawyżona zawartości wody.
Natomiast nieprawidłowe oznakowanie stwierdzono w 40 proc. kontrolowanych wędlin. Najczęściej producenci nie podawali wykazu składników użytych w procesie produkcyjnym. Brakowało też procentowej zawartości mięsa. Wyroby były także nieprecyzyjne oznaczone. Np. nie określono rodzaju wędliny oraz nie podawano terminu przydatności do spożycia.
Inspektorzy skontrolowali także oznakowanie mięsa wołowego. Nieprawidłowości stwierdzili w 58 proc. partii poddanych kontroli. Niezgodności dotyczyły nieprawidłowego podawania terminu przydatności do spożycia oraz podawania niepełnej informacji, dotyczącej danych producenta.
Wyniki przeprowadzonej kontroli dowodzą, iż rozpiętość deklarowanych parametrów przy produkcji asortymentu, oferowanego do sprzedaży pod tą samą nazwą handlową lub należącego do tej samej grupy technologicznej, jest bardzo szeroka. Na przykład dla kiełbas średniorozdrobnionych (grillowych) producenci deklarowali zawartość białka (mięsa) od 6 proc. do 80 proc., podczas gdy Polska Norma dopuszcza dla tej grupy technologicznej zawartość białka od 10 proc. do 17 proc. Innym przykładem jest deklarowana przez producentów zawartość skrobi na poziomie 10 proc., podczas gdy Polska Norma zakłada zawartość do 4 proc.
Należy podkreślić, że skrobia w przetwórstwie mięsnym pełni funkcję wypełniacza, a użycie jej do produkcji pozwala producentowi na mniejsze zużycie droższego składnika, tj. mięsa.
| Komentarze |
|









